Lubisz piątki trzynastego? Wierzysz w przesądy dotyczące trzynastego? Ja nie. Być może jestem wyjątkiem, ale uwielbiam piątki trzynastego, czarne koty, a trzynasty to dla mnie normalny dzień. Jednym słowem - nie jestem przesądna. Pomimo tego, za każdym razem ktoś ostrzega mnie przez kotami, drabinami, słupami... Ludzie nie rozumieją, że nie działa na mnie "magia dnia trzynastego". Jak nie trzynasty to co? Siedemnasty. Już jakiś czas temu zauważyłam, że siedemnastego dnia każdego miesiąca coś się dzieje. Przewracam się, kłócę, robota nie pali się w rękach... Nic tylko zaszyć się w swoim domu i... nawet tam nie jest bezpiecznie. No ale nie o tym chciałam dzisiaj napisać...
Budzisz się rano z uśmiechem na twarzy. Śniły Ci się istne sceny z raju. Dotyczyły twojej przyszłości i marzeń. Wciąż widzisz przed sobą publiczność, kolory wypalają się w twoim umyśle, a w uszach słyszysz te dźwięki. Chcesz tańczyć, bawić się. Taki jesteś szczęśliwy. Nawet pogoda nie jest zła. Wstajesz - i czujesz się wyprany ze wszystkiego. Nie wiesz co zjeść, w co się ubrać, wszyscy Cię irytują. Decydujesz się iść po zakupy, taki mały pretekst, aby zmienić na chwilę otoczenie. Każdy dźwięk Cię przytłacza, hałas jest nie do zniesienia. A twój zły humor rośnie w siłę. Ludzie na ulicy się z Ciebie śmieją, bo potknąłeś się o szyny niejeżdżącego już tramwaju. Kobieta rozmawia przez piętnaście minut z jedyną kasjerką... Ale wytrzymujesz i wracasz do domu, obładowany zakupami. Wieczorem jesteś posiniaczony przez meble, latające ostre przedmioty, kredki. Wszystko leci Ci z rąk. W dodatku kłócisz z kim się da, wszyscy naprawdę Cię irytują. Ze wzajemnością. Chcesz porozmawiać, poprawić sobie humor, ale niestety nie jest Ci to dane, bo nikt nie chce z Tobą rozmawiać. Prawo ironii, prawda? Chcesz umówić się z ważnymi dla Ciebie ludźmi, wykręcają się najbłahszymi kłamstwami, których za chwilę nie pamiętają. Masz wrażenie, że świat Cię nienawidzi. A zła energia w Tobie rośnie. Jesteś wściekły, jak nigdy dotąd. Nie wiesz co z tym zrobić. I masz wrażenie, że wszystko jest zbyt optymistyczne, wszyscy mają przyjaciół tylko nie ty, i wszyscy się na Ciebie uwzięli. Nawet nie potrafisz sobie zrobić grzanki! I nagle rozmawiasz z kimś, kto ma gorszy problem od Ciebie. I zaczynasz się zastanawiać: o co w zasadzie jesteś zły? Czemu jesteś tak egoistyczny i wymagasz od innych, aby Ciebie słuchali, bo masz problem? Patrząc na to, co wyrabiałam zaledwie parę godzin temu, aż sama się sobie dziwię nagłym zwrotem akcji. W sekundę moja złość się rozwiała. Jednak, kiedy myślisz o tym wszystkim, znów jest Ci źle. Ale jakoś biernie przyjmujesz to do wiadomości.
Bo ten ktoś i parę innych osób, które rozmawiały z Tobą parę minut później mają naprawdę zły czas i poważne dylematy, ale się nie złoszczą. A w dodatku, pocieszają Cię!
I czasem warto zastanowić się nad tym, czy może ktoś w twoim otoczeniu ma gorzej niż ty. A ty pieprzysz o sobie cały czas(bo inaczej tego nie da się nazwać), bo myślisz, że masz dziś bardzo zły dzień.
Wiem, że plotę trzy po trzy, ale tak wygląda mój dzień. I szczerze mówiąc wkurzyłam się sama na siebie. Więc ten wpis jest trochę innej kategorii.
Ale mam nadzieję, że tak samo "porywający" jak poprzednie.
Enjoy!
ps. naprawdę zastanówcie się nad swoimi egoistycznymi pobudkami, bo ich co prawda nigdy nie jest za dużo... Jednak gdy porozmawiasz z kimś, kto ma gorzej, cudownym sposobem humor Ci się zmienia. (przynajmniej w moim przypadku) A potem jest Ci wstyd, że gadałeś o sobie, a nie słuchałeś.
A, i czasem odpuść!
Agu, Agu, kto wtedy Ci pomógł? Ja kcem wiedzieć! xD
OdpowiedzUsuńA wpis... jak zawsze super. Ja to bym chciała umieć ubierać emocje w słowa w ten sposób! Tak bezbłędny, a jednocześnie prosty i szczery...