O blogu

Witam na moim blogu. Znajdziesz tu opisy tego, co dzieje się wewnątrz mnie i gdzieś kiedyś musi znaleźć ujście. Ubieram swoje uczucia w słowa najlepiej, jak tylko potrafię. Myślę, że pewne rzeczy i emocje, znajdujące źródło w szarej codzienności naszego świata są uniwersalne, a więc bliskie nie tylko mnie. Możliwe, że znajdziesz tu gdzieś fragment siebie, ukryty wśród moich słów. A może jesteś człowiekiem na tyle szczęśliwym, że moje uczucia będą Ci obce? Szczerze Ci tego życzę.

Tak czy inaczej, zapraszam do dalszej lektury.

piątek, 25 listopada 2011

Jesienne przemyślenia

Jesień to taki specyficzny czas. Wszyscy mówią o złotej, polskiej jesieni. Do tego jeszcze dochodzi mała dawka słońca, drastyczne skoki temperatury, zmiana czasu, parę innych pierdół i oto mamy jesienną depresję. Co by nie było, jakby jej chcieć uniknąć, dopadnie nas chociaż na jeden dzień.
Pewnego listopadowego dnia, różowe okulary rozpryskują się, czar miłości pryska, szczęście ucieka z organizmu niczym woda w procesie osmozy... Po kolei ogarnia nas niemoc, zła energia sieje chaos i spustoszenie. Przychodzimy z uśmiechem, śmiejemy się, chwilę później rozmawiamy w taki sposób, że aż żal tego nie uwiecznić w jakikolwiek sposób. Ludzie zaczynają siebie obgadywać i "tyrać" A przede wszystkim jesień to czas wielkich rozstań, zerwań, niepowodzeń i tego, co najgorsze.
Problem numer jeden:
Sprawy sercowe i serco-podobne (nie chodzi mi tutaj o problemy kardiologiczne)
Typ pierwszy: Jest związek, przychodzi listopad, związku nie ma. Krótko, zwięźle i na temat. Już tak jest z wakacyjnymi "puppy love"
Typ drugi: Wariacje dotyczące interesującej osoby. Niektórzy zmieniają się do tego stopnia, że potrafią przestawić sobie system wartości. Możesz mówić do niego godzinami, uderzać kijem baseballowym, maczugą, K4 i nic. Nie zrozumieją. Wręcz przeciwnie, "wyczytają między wierszami", iż najlepszy przyjaciel jest zgrozą i złem oraz życzy jak najgorzej, natomiast w kłótni tak naprawdę roznosi się o osobę, o którą ten przyjaciel jest zazdrosny. Co z tego, że próbujesz otworzyć oczy, zmienić, pomóc. Zainteresowana uważa, że ma oczy szeroko otwarte (zamknięte), jej zachowanie jest absolutnie normalne i wspaniałe (jęsli normalne zachowanie nie ogranicza się do "puppy eyes" przy każdym spojrzeniu oraz o pustym uśmiechu, który jest odpowiedzią na każde słowo obiektu zainteresowań). Niestety taka osoba musi sama dojść do tego, co robi źle. Nie wolno bawić się w Supermena, ponieważ dostanie się po uszach.
Typ trzeci: Załamane z cichą nadzieją. Ich zachowanie sprowadza się do wzdychania do zdjęcia, pisania/ słuchania/ czytania/ rysowania/robienia cokolwiek smutnego i narzekania na niespełnioną miłość. To naprawdę jest smutne i szkoda łez i wieczorów. Lepiej popatrzeć na księżyc,wyjrzeć przez okno, pooglądać mgłę tak gęstą, jak lody.
Typ czwarty:Koniec przyjaźni czyli tzw. problemy w raju. Nieważne czy to chodzi o przyjaźń damsko-męską czy zwykłą. W pewnej chwili człowiek przeżywa kryzys egzystencjalny, ciche dni, dzień bycia chamskim... I w tym momencie przyjaciel znajduje się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. A potem kłótnia za kłótnią, aż ma się wrażenie, że wszystko wygasło...
Nie mam zamiaru zajmować się innymi problemami, bo jest ich jak mrówek i jeszcze więcej. Natomiast problemy sercowe występują najczęściej i są najgorsze, bo przez nie wali się wszystko. Jeśli nie chce się spędzać świąt w szpitalu trzeba być pozytywnie nastawionym i mieć ograniczone zaufanie do swoich uczuć. Co z tego, że to wszystko jest tak przytłaczające, że już brakuje sił?Trzeba wykrzesać z siebie ostatnie cząstki energii i przetrwać do przyjazdu królowej śniegu.
Nie lubię jesieni. Jest dobijająca. Ale z uśmiechem zaczynam i kończę każdy dzień. To się naprawdę opłaca.Nawet, gdy jest kumulacja wszystkich problemów, a twoje myśli ograniczają się do pytania "Czy ja śnię" W jesień ludzie zawodzą. Podczas trwania tej pory roku wszystkie pragnienia i uczucia są inne, a ty niestety zostajesz sam. Jesteś zdany sam na siebie. I to nie dlatego, że jak Ci się wydaje, wszyscy mają Cię gdzieś tylko po prostu nikt nie radzi sobie z tym wszystkim i ma jeden wielki mętlik w głowie... Jeśli Cię to nie dotyczy - naprawdę podziwiam.
Jeśli natomiast wiesz, o czym mówię to:
Trzeba pamiętać, żeby się nie poddawać, a to już połowa sukcesu.
W końcu kiedyś nadejdzie upragniona wiosna.

~ Tym razem zupełnie inaczej... Mam nadzieję, że błędy nie kolą aż tak w oczy...
Miłej jesieni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz