Jesień to taki specyficzny czas. Wszyscy mówią o złotej, polskiej jesieni. Do tego jeszcze dochodzi mała dawka słońca, drastyczne skoki temperatury, zmiana czasu, parę innych pierdół i oto mamy jesienną depresję. Co by nie było, jakby jej chcieć uniknąć, dopadnie nas chociaż na jeden dzień.
Pewnego listopadowego dnia, różowe okulary rozpryskują się, czar miłości pryska, szczęście ucieka z organizmu niczym woda w procesie osmozy... Po kolei ogarnia nas niemoc, zła energia sieje chaos i spustoszenie. Przychodzimy z uśmiechem, śmiejemy się, chwilę później rozmawiamy w taki sposób, że aż żal tego nie uwiecznić w jakikolwiek sposób. Ludzie zaczynają siebie obgadywać i "tyrać" A przede wszystkim jesień to czas wielkich rozstań, zerwań, niepowodzeń i tego, co najgorsze.
Problem numer jeden:
Sprawy sercowe i serco-podobne (nie chodzi mi tutaj o problemy kardiologiczne)
Typ pierwszy: Jest związek, przychodzi listopad, związku nie ma. Krótko, zwięźle i na temat. Już tak jest z wakacyjnymi "puppy love"
Typ drugi: Wariacje dotyczące interesującej osoby. Niektórzy zmieniają się do tego stopnia, że potrafią przestawić sobie system wartości. Możesz mówić do niego godzinami, uderzać kijem baseballowym, maczugą, K4 i nic. Nie zrozumieją. Wręcz przeciwnie, "wyczytają między wierszami", iż najlepszy przyjaciel jest zgrozą i złem oraz życzy jak najgorzej, natomiast w kłótni tak naprawdę roznosi się o osobę, o którą ten przyjaciel jest zazdrosny. Co z tego, że próbujesz otworzyć oczy, zmienić, pomóc. Zainteresowana uważa, że ma oczy szeroko otwarte (zamknięte), jej zachowanie jest absolutnie normalne i wspaniałe (jęsli normalne zachowanie nie ogranicza się do "puppy eyes" przy każdym spojrzeniu oraz o pustym uśmiechu, który jest odpowiedzią na każde słowo obiektu zainteresowań). Niestety taka osoba musi sama dojść do tego, co robi źle. Nie wolno bawić się w Supermena, ponieważ dostanie się po uszach.
Typ trzeci: Załamane z cichą nadzieją. Ich zachowanie sprowadza się do wzdychania do zdjęcia, pisania/ słuchania/ czytania/ rysowania/robienia cokolwiek smutnego i narzekania na niespełnioną miłość. To naprawdę jest smutne i szkoda łez i wieczorów. Lepiej popatrzeć na księżyc,wyjrzeć przez okno, pooglądać mgłę tak gęstą, jak lody.
Typ czwarty:Koniec przyjaźni czyli tzw. problemy w raju. Nieważne czy to chodzi o przyjaźń damsko-męską czy zwykłą. W pewnej chwili człowiek przeżywa kryzys egzystencjalny, ciche dni, dzień bycia chamskim... I w tym momencie przyjaciel znajduje się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. A potem kłótnia za kłótnią, aż ma się wrażenie, że wszystko wygasło...
Nie mam zamiaru zajmować się innymi problemami, bo jest ich jak mrówek i jeszcze więcej. Natomiast problemy sercowe występują najczęściej i są najgorsze, bo przez nie wali się wszystko. Jeśli nie chce się spędzać świąt w szpitalu trzeba być pozytywnie nastawionym i mieć ograniczone zaufanie do swoich uczuć. Co z tego, że to wszystko jest tak przytłaczające, że już brakuje sił?Trzeba wykrzesać z siebie ostatnie cząstki energii i przetrwać do przyjazdu królowej śniegu.
Nie lubię jesieni. Jest dobijająca. Ale z uśmiechem zaczynam i kończę każdy dzień. To się naprawdę opłaca.Nawet, gdy jest kumulacja wszystkich problemów, a twoje myśli ograniczają się do pytania "Czy ja śnię" W jesień ludzie zawodzą. Podczas trwania tej pory roku wszystkie pragnienia i uczucia są inne, a ty niestety zostajesz sam. Jesteś zdany sam na siebie. I to nie dlatego, że jak Ci się wydaje, wszyscy mają Cię gdzieś tylko po prostu nikt nie radzi sobie z tym wszystkim i ma jeden wielki mętlik w głowie... Jeśli Cię to nie dotyczy - naprawdę podziwiam.
Jeśli natomiast wiesz, o czym mówię to:
Trzeba pamiętać, żeby się nie poddawać, a to już połowa sukcesu.
W końcu kiedyś nadejdzie upragniona wiosna.
~ Tym razem zupełnie inaczej... Mam nadzieję, że błędy nie kolą aż tak w oczy...
Miłej jesieni!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz